Wszystkie teksty mają na celu pomoc w komunikacji między klientem a grafikiem oraz między nim a resztą świata.

Niemoc poprawek.

Posted: Kwiecień 18th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Prywatnie | Tags: , , | 6 Comments »

Było źle

Klienci zatwierdzali projekty od razu. Nie było dyskusji nad budżetem. Od początku wiedzieli czego chcą.

Zrobiło się jeszcze gorzej

Przy zawalonym kalendarzu uprzedzałam, że zacząć projekt mogę dopiero za 3 tygodnie lub miesiąc. Spotkałam się tylko z wyrozumiałością. Ostatnio dostałam też podziękowania za to, że biorę udział w projekcie oraz prośbę o wysłanie faktury na zaliczkę.

Nie godzę się z takim stanem rzeczy

Dlatego moja podświadomość mnoży ostatnio fuckupy, a mój wszelki software uknuł spisek przeciko mnie. I co? Spotyka mnie tylko zrozumienie i uśmiech ze strony klienta.

Na szczęście niektórzy do tej pory nie opłacili kilku faktur. Uff… jeszcze nie zwariowałam.


6 Comments on “Niemoc poprawek.”

  1. 1 Rafał said at 16:32 on Kwiecień 18th, 2010:

    Czyżby ze skrajności w skrajność… juz sam nie wiem co gorsze. ;)

  2. 2 misiak said at 16:21 on Kwiecień 23rd, 2010:

    Toż to jakaś epidemia. Ostatnio też dostałem pełną specyfikację strony, poprawki szły jak burza, klient wysyłał screeny – edytowane co prawda w paincie, ale zawierające zwięzłe i konkretne komentarze, a na koniec podziękował za sprawną i efektywną pracę.
    Koszmar!

  3. 3 Franko said at 22:56 on Kwiecień 23rd, 2010:

    A ja dla równowagi przechodzę właśnie największy dramat w mojej ‘karierze’. Zazdroszczę Wam.

  4. 4 Brzoska said at 12:26 on Kwiecień 26th, 2010:

    ja dramat wlasnie zakonczylem i mam chwile spokoju. Dawno nie mialem tak wyluzowanego poniedzialku chyba z tego wszystkiego pojade sobie jakies zdjecia cyknac :) ))

  5. 5 tomek said at 22:37 on Maj 31st, 2010:

    no to pozazdrościć. chociaż też pewnie myślałbym, że to sen i zaraz przejdzie :)

  6. 6 greyliar said at 14:02 on Październik 16th, 2010:

    W tym tyodniu podpisałem umowę. Klient się ne targował, nie było problemów z zaliczką, ustaleniem terminu, formą umowy. Wszystko cacy. Dopóki nie złożył podpisu byłem pewien, że robi sobie jaja, bądź jestem w ukrytej kamerze. Cały czas odczówam dziwny niepokój… a j estem już po akceptacji projektu… praktcznie bez poprawek… Zastanawiam się tylko kiedy ta bańka pryśnie…


Leave a Reply