Posted: Grudzień 12th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Klienci, Kontakt z klientem, Zlecenia | Tags: klient, pm, praca, Wycena, zlecenie | 11 Comments »

Kilka lat temu pracowałam w różnych agencjach na etacie. Jednak słyszę, że najważniejsza rzecz się nie zmienia – udawanie, że klient jest jedyny, najważniejszy i że kilka miesięcy czekało się na niego z założonymi rękoma rękami ręcyma (jako, że dziennikarzem nie jestem, polonistyki nie skończyłam, to wolę się zabezpieczyć i podać wszystkie możliwe wg mnie opcje).
Jak wygląda oklepany scenariusz składania zamówienia?
- Potencjalny klient przedstawia brief projektu X i oczekuje wyceny oraz terminu wykonania
- Agencja googluje klienta sprawdzając ile ma fot przy Dodge’u, wycenia, a PMowie określają na swoje oko, że to miesiąc wyzysku pracowników (podczas gdy to tak naprawdę 3 miesiące, jednak to temat na osobny post)
- Po 3 tygodniach klient się odzywa, pół roku negocjuje i ogłasza nagły start (przy czym wtedy mu się bardzo spieszy)
- Agencja przyjmuje start projektu na klatę wiedząc, że w tym momencie wyzyskiwani pracownicy są w połowie projektu Y, a już zbliża się deadline projektu Z, który pojawił się w międzyczasie.
- Po miesiącu od oficjalnego startu projektu X (czyli w przeddzień deadline’u) pracownicy mogą się nim zająć. Wtedy pojawiają się pierwsze pytania odnośnie działania, tłumaczenia co nie jest do wykonania oraz uzmysławianie, że to 3 miesiące (a nie 1 miesiąc) prawdziwej pracy. Przy czym pamiętajmy, że oficjalnej roboty został im 1 dzień.
Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem na tym świecie. Np. czemu otwór wejściowy w przewodzie pokarmowym jest większy od wyjściowego. Dlaczego pralka nie kradnie nigdy skarpetek do pary, zawsze pojedyncze. Czemu przy starcie / sukcesie projektów internetowych zawsze tylko Polacy bez żadnych podstaw od razu komentują, że to się i tak nie uda.
Jednak najbardziej zastanawia mnie dlaczego tak trudno wielu ludziom przyjmującym zlecenie przyznać się, że nad czymś pracują. Że nie siedzą tygodniami plując chusteczkami przez rurkę na współpracowników i czekając na telefon. Że moga zacząć pracę za 2 / 3 tygodnie.
Na miejscu klienta z pewnym przerażeniem odebrałabym wiadomość, że gdy się decyduję to ekipa już pracuje. Czy to znaczy, że nikt ich nie chce dlatego mają tyle czasu wolnego? Czy rzucili wszystko w cholerę tylko dlatego, że ja jestem ważniejsza od innych? Jeśli tak, czy rzucą mój projekt gdy zadzwoni ktoś ważniejszy ode mnie? A może kłamią?
Gdybym dzwoniła do fryzjerki Baśki z pilnym farbowaniem (farbowanie zawsze jest pilne) i ta powiedziałaby mi, że mam od razu przychodzić, to pierwsza myśl byłaby taka, iż Baśce pewno ręce się trzęsą.
Posted: Grudzień 2nd, 2011 | Author: kasia | Filed under: Klienci, Prywatnie | Tags: inwestor, startup | 4 Comments »

Największe doświadczenie z inwestorami mam jako podwykonawca w startupach (dla ludzi nie znających pojęcia „Startup” już tłumaczę, że to projekt zakładający wypuszczenie na rynek średnio potrzebnego, najczęściej internetowego produktu, prowadzenie firmy, oraz pozyskiwanie kilku milionów na coś, co kiedyś robiło się za kilkanaście tysięcy – przy czym należy wielokrotnie używać słowa „innowacyjność” w każdym, utartym już przez lata, szablonie biznesplanu oraz znanym od wieków sposobie zarobku na znajdywaniu lub – częściej – wymyślaniu potrzeby na usługę, za którą po prostu ktoś będzie płacił).
Ostatnio wylądowałam w miejscu, w którym dostęp do siatki inwestorów mam bardziej bezpośredni, ale jeszcze nie na tyle aby konieczna była praca nad dykcją chociażby. Tych kilka lat jako podwykonawca i kilka tygodni jako poszukiwacz wrażeń (inwestora) pozwala mi na scharakteryzowaniu cech złego i dobrego inwestora w pigułce – dla potomnych.
Zły inwestor
- wymaga podpisania wielu umów zanim poda konkretnie ile oferuje
- wymaga przeprowadzenia wielu prezentacji, po czym zaprasza na kolejną prezentację zanim poda konkretnie ile oferuje
- wymaga stworzenia większej części Twojego projektu (czyli tego, na co szukasz pieniędzy) zanim poda konkretnie ile oferuje
- spadasz z krzesła gdy się dowiadujesz ile oferuje
Dobry inwestor
- Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Phasellus malesuada arcu non nisl lacinia tincidunt. Praesent dui justo, adipiscing et mollis at, dictum at nunc. Donec ornare, leo sit amet sodales vestibulum, mi massa suscipit est, id porttitor sem orci eu massa. Aenean pellentesque leo cursus mauris elementum non pharetra lacus pharetra. Fusce venenatis nisi non tellus consequat elementum. Pellentesque sit amet sem tortor. Nullam cursus odio nunc. Aliquam et massa lacinia nisl iaculis dapibus ac ut nisi. Duis ac molestie orci.
Posted: Wrzesień 18th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Wycena | Tags: klient, Wycena | 4 Comments »
Ale ja nie potrzebuję jakichś wodotrysków, tylko ładnie poukładaną treść! W takiej sytuacji poproszę o nową wycenę – uwzględniającą, że to ma być strona minimalistyczna.
- Tu jej twarz posmutniała, bo marzyło jej się stworzenie kilkuminutowego intro, w którym prezes spółki biega za kursorem, a w tle szaleją fajerwerki, powodując przyciemnienie świateł w pokojach wszystkich userów online.
Posted: Wrzesień 18th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Klienci, Wycena, Zlecenia | Tags: czas, klienci, klient, Wycena | 5 Comments »
Małpka
Może klikać cały dzień.
Wystarczy jej wiedza, że kursor poza monitor nie wyjdzie.
Pracuje za banany.
Firma graficzna
Ma odpowiednią wiedzę na temat projektowania.
Często posiada również doświadczenie w tym zakresie.
Wystawia faktury, pracuje za pieniądze, dzięki którym pracownicy żyją od pierwszego do pierwszego, często bez konieczności okradania staruszek z emerytury.
A teraz napiszę najprościej jak potrafię.
Jeśli
- potrzebujesz wyklikania paru rzeczy
- nie potrzebujesz nikogo z wiedzą o projektowaniu
- możesz płacić tylko bananami
Zgłoś się do małpki zamiast narzekać na cenę i powtarzać, że to, co trzeba zrobić trudne nie jest. Gdybym miała cały dzień dyndać na gałęzi w klatce też by to trudne nie było. Ale jako, że to mój czas, wyceniam mój czas, a nie czas małpki.
Posted: Sierpień 22nd, 2011 | Author: kasia | Filed under: Z życia | Tags: klient, poprawka | 5 Comments »
„Poprawka” — słowo używane zamiast „zmiana” przez klientów, którzy nie chcą płacić za jej wykonanie. Przykład użycia: Bardzo ładny dom mi pan postawił. Chciałbym poprawkę w postaci garażu.
by Emil Oppeln-Bronikowski
Posted: Czerwiec 23rd, 2011 | Author: kasia | Filed under: Bez kategorii, Klienci, Kontakt z klientem | Tags: klient, rozmowa, uwagi | 19 Comments »
Wiem, że wg religii freelancerskiej, czy właścicieli firm – bycie pod telefonem 24h / 7 dni w tygodniu jest tak oczywiste jak golenie nóg przez kobiety. Bo kontakt, bo dbanie o klienta, bo trzeba w pupkę całować.
Przestałam odbierać telefony związane z pracą kilka miesięcy temu – pierwszy powód to taki, że nie odbieram, bo jestem przecież w trakcie pracy, a jak jest po pracy to nie odbieram, bo przecież jest po pracy. Poza tym…
Wszystkie uwagi czy umowy wypowiedziane przez telefon są łatwe do zakwestionowania gdy jest je wygodnie zakwestionować. Klient z łatwością przyjmuje postawę „Alllee jaaa nie zamawiaaałaaam”.
15 z 10 odebranych telefonów (tak, dobrze liczę) to nic nie ważne pierdoły, które szybciej napisałaby małpa w błyszczącym dresie niż trwa cała rozmowa.
Jeśli mam określony plan dnia i w danej przestrzeni czasowej skupiam się na projekcie A, to Pan dzwoniący w temacie projektu B sprawia, że moja terminowość w tym dniu jest porównywalna do zgodności przejazdów tramwajów i autobusów w Łodzi - czyli w ciągu dnia giną gdzieś w rozkładzie dwa tramwaje i trzy autobusy, co w skali tygodniowej daje mi dodatkową sobotę i pół niedzieli nadrabiania.
Gdy oddzwaniam następnego dnia – tłumaczę czemu proszę o maile zamiast telefonu (no, może z pominięciem fragmentu o tym, że to jakieś pierdoły są) – w końcu cały czas siedzę przed komputerem i maila mogę przeczytać, a jak nie siedzę to znaczy, że jestem w kiblu, gdzie telefony raczej rzadko odbieram. To też pomijam przy rozmowach zaczynających się od „Pani Katarzyno” – z tymi klientami nie znam się na tyle by o kiblach rozmawiać.
Posted: Marzec 3rd, 2011 | Author: kasia | Filed under: Klienci, Z życia | 8 Comments »
Odkąd przeczytałam, że grafika powinna być przygotowana w rozdzielczości 300 dioptrii, nic na tym świecie mnie już nie zdziwi.
Posted: Luty 15th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Kontakt z klientem, Z życia | Tags: dialog, kontakt | 10 Comments »
Przejęzyczyłam się. Chciałam powiedzieć, że „nie mogę, ponieważ od rana mam spotkanie”, a powiedziałam „o tej godzinie to ja kurwa jeszcze śpię”.
Posted: Styczeń 11th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Klienci, Poprawki | Tags: grafik, klient, poprawka, Poprawki, projekt, uwagi, webdesign | 18 Comments »
Na projekcie brakuje:
Moduł daty, imieniny, pogoda, itp
Przycisku: Ustaw (…) jako stronę startową.
Bo któż nie odwiedza strony firmowej po to, żeby dowiedzieć się jaki to dziś dzień mamy i czyje są imieniny.
Posted: Styczeń 8th, 2011 | Author: kasia | Filed under: Graficy, I cała reszta, Z życia | Tags: feministki, graficzka, grafik, psycholożka | 15 Comments »
Jestem niepoważna i nieprofesjonalna. Choć bardzo z tym walczę, one walczą jeszcze zacieklej.
Odkąd wygrywają – nie mam zawodu grafika a stałam się graficzką – niepoważnym i nieważnym utworem wykonanym w paincie podczas dłubania sobie w paznokciach.

Gdy im się wydaje, że jeśli wzbogacą nazwy zawodów o damski odpowiednik będący jednocześnie zdrobnieniem wskazującym na odebranie powagi i ważności danej profesji – to tym samym walczą o odciągnięcie stereotypowej kobiety od garów; skazują panią psycholog na degradację do psycholożki.
Bo gdyby wydźwięk i charakter danego słowa nie miały znaczenia, to na prezydenta mówilibyśmy Pluszowy Misio.
Zdjęcie pani grafik autorstwa Art Institute of Portland
Najnowsze komcie