Wszystkie teksty mają na celu pomoc w komunikacji między klientem a grafikiem oraz między nim a resztą świata.

Zależy mi na czasie.

Posted: Sierpień 14th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Z życia, Zlecenia | Tags: , | 9 Comments »

Dlatego odmawiasz kolejnych zleceń, układasz kalendarz i mówisz rodzinie, że w weekend nie dasz rady.
Bo klientowi zależy na czasie.
Dlatego wpisujesz kolejne taski i milestony do systemu – planujesz, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik, bo nie ma czasu na niedociągnięcia.
Bo klientowi zależy na czasie.
Dlatego zapytany o to, czy dasz radę w tydzień, stojąc na baczność odpowiadasz, że tak, wszystko przygotowane, plan zrobiony, nie zawiodę Cię!

A potem kolejny dzień odświeżasz pocztę czekając na materiały. Z nudów czytasz zlecenia, którym odmówiłeś, lub przerzuciłeś na „za miesiąc”. Oooo idzie coś dużego – no, zacieramy rączki!
Newsletter.
Idźmy na facebooka, nikt nie woła.

Teraz zostaje tylko czekać na maila o temacie „PILNE!!!!!111111oneoneonenoe”.


Gdy w którejś zakładce dzwoni ale nie wiadomo której.

Posted: Lipiec 22nd, 2010 | Author: | Filed under: I cała reszta, Klienci, Prywatnie | Tags: , , | 15 Comments »

Szukamy do STAŁEJ WSPÓŁPRACY programisty/tki do współprojektowania stron WWW (potrzeby jest też Flasch) oraz w kolejnych etapach do baz danych.

Gwarantujemy prace z kreatywnym zespołem grafików oraz z osobami o niestandardowych pomysłach na realizacje.

Szukają programisty www (w tym i flasch… czyli w skrócie „magika co nasze wizje przerzuci do ęternetu”) zachęcając opowieścią o niestandardowych pomysłach w grupie artystów. To tak jakby szukać „grafika komputerowego” do grupy szalonych akantów.


Student mi rynek psuje! A taki ładny był, amerykański.

Posted: Lipiec 18th, 2010 | Author: | Filed under: Graficy, I cała reszta, Klienci, Z życia, Zlecenia | Tags: , , , , | 28 Comments »

Wśród designerów dużo ostatnio o psuciu rynku. Że student przyjdzie, że zrobi za miskę ryżu, że się nie szanuje, że nas nie szanuje, że nos ma krzywy i mama go nie kocha. Czytam, że ci, co rynek psują, podbierają mi klientów. Zabierają chleb spod pyska. A ja chyba akurat wtedy śpię albo i inne, bardziej intymne czynności ubikacyjne odprawiam, bo akurat wtedy mnie na miejscu nie ma gdy mnie okradają.

Przyglądając się profilowi typowego klienta z serwisu na „z” można stwierdzić, że pieniądze na rozbujanie swojego sklepu z nowoczesnymi breloczkami uzbierał ciułając stypendium przez 5 lat, połowę wydał na piwo i fajki, a za drugie 10zł chce kupić logo, wizytówki i sklep internetowy. Jeśli zgłaszają się chętni, którzy w tej cenie wykonają wszystkie 3 elementy zlecenia (logo ukradną, wizytówkę zrobią z templejtu w wordzie i zarejestrują się w serwisie z darmowymi sklepami interetowymi), to obie strony są zadowolone. Klient ma jakość, za jaką płaci, a zleceniobiorca ma z czego żyć przez półtorej godziny jeśli jest człowiekiem, a dwa miesiące jeśli jest studentem (lub 3 lata jeśli to gimnazjalista). Wszyscy zadowoleni.

Nie komentując w ogóle jakości tego, co robię, robię to zawodowo (ciągle mówię o grafice), z tego żyję, o takim profilu założyłam firmę. I jako, jakby nie patrzeć, zawodowy grafik w życiu nie zainteresowałabym się tym zleceniem, nie widziałabym tego klienta. Dlatego niczego mi nie ukradziono.

W argumentach często pojawia się kształtowanie złej świadomości, o tym, że to niby tak mało kosztuje, że stronę robi się za 200zł, że logo można wykonać za 50zł i że to niby nieprawda a klient myśli, że tak jest (jak widać gdyby płacili za zbyt długie i skomplikowane zdania – zawodowo robiłabym co innego). Ale niech ma tę świadomość, bo tak naprawdę jest. Bo coś, co przypomina logo i coś, co przypomina stronę internetową można kupić za 100zł.

A coś, co przypomina samochód można opierdolić za tysiaka.

I tak właśnie wygląda każda branża – płacisz więcej, masz lepszą jakość. Jeśli czujesz się okradany – podnieś swoją jakość. Wtedy klientów z serwisu na „z” będziesz miał głęboko tam gdzie w dupie słońce nie dochodzi wężykiem.


Jestem najgorszym typem klienta

Posted: Czerwiec 23rd, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Prywatnie, Z życia | Tags: , | 9 Comments »

Przyszło mi stanąć po drugiej stronie barykady i stwierdzam, że nie ma dla mnie nadziei.
W związku z otwarciem działalności (znowu…) zamawiam logo.

1. Zamawiam nie używając słowa zamawiam. Ja po prostu chcę logo. Nie, ja wymagam aby było zrobione logo. Wszyscy niech mi podziękują za to, że mogą zrobić mi logo, tak to wersja poprawna.

2. Budżet nie istnieje. Przecież znamy się nie od dziś. Ty zaprojektujesz logo, ja podam kawę. Wziąłbyś ode mnie pieniądze? Eeee… na pewno nie. W oczy byś mi nie mógł przecież spojrzeć. Ja to wiem, dlatego nawet nie proponuję.

3. Poprawki były, są i będą. Pierwsza propozycja była fajna, z miesiąc pokręcimy się po temacie, żeby do niej wrócić. I żebyś na koniec usłyszał „dobra, wstawmy to tymczasowo a potem będziemy kombinować”. Nie muszę przecież chwalić i motywować. Robisz dla mnie logo, to wystarczające wyróżnienie.

Tu chciałabym w jakiś pokrętny sposób zmienić narrację, inteligentnie zasugerować, że to nie o mnie. Chciałabym.


Równouprawnienie

Posted: Czerwiec 11th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci | Tags: , , | 7 Comments »

Wiem, że teraz moja kolej. Ty już przysłałeś materiały i czekasz na mój ruch. Nie wiem jak to powiedzieć, ale przecież tu rodzina, dzieci, żona, gorąco…
Chciałbym dać Ci to, na co się umawialiśmy. Naprawdę, uwierz mi. Tak długo się zastanawiam co powiedzieć gdy do mnie dzwonisz, że zanim coś wymyślę to sygnał ucicha, a ja z ulgą wracam do życia codziennego. Wiem, od miesiąca wysyłasz maile, chcesz po prostu wiedzieć na czym stoisz. A mi jest tak głupio mówić prawdę, że odhaczam tylko „spam”, żeby w razie spotkania na mieście nie zająknąć się podczas mówienia „pewnie do spamu trafiło”.
Mógłbym powiedzieć, że jeszcze nie mogę, że nie mam czasu. Łudzić się, że zrozumiesz… że ucieszysz się wiedząc jak wygląda sytuacja. A co jeśli nie?
Mija drugi miesiąc, pewnie już zapomniałeś, może nie trzeba będzie w ogóle tego wyjaśniać. Wyrzuty sumienia zaczynając cichnąć z czasem – dzwonisz coraz rzadziej, już nie piszesz. Z ulgą stwierdzam, że zaczynam mieć czas na własne rzeczy, jakoś samo się wyjaśniło. Ty też już pewnie pogodziłeś się z tą sytuacją. Rozumiemy się bez słów, czy to nie wspaniałe?
Ale spróbuj tylko nie oddać projektu na czas i nie odbierać telefonu, wtedy ręce upierdole.

Twój niepłacący klient, który wierzy w to, że brak kontaktu to idealny kontakt tylko,
jeśli to on jest Ci coś winien, a nie odwrotnie.


Niemoc poprawek.

Posted: Kwiecień 18th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Prywatnie | Tags: , , | 6 Comments »

Było źle

Klienci zatwierdzali projekty od razu. Nie było dyskusji nad budżetem. Od początku wiedzieli czego chcą.

Zrobiło się jeszcze gorzej

Przy zawalonym kalendarzu uprzedzałam, że zacząć projekt mogę dopiero za 3 tygodnie lub miesiąc. Spotkałam się tylko z wyrozumiałością. Ostatnio dostałam też podziękowania za to, że biorę udział w projekcie oraz prośbę o wysłanie faktury na zaliczkę.

Nie godzę się z takim stanem rzeczy

Dlatego moja podświadomość mnoży ostatnio fuckupy, a mój wszelki software uknuł spisek przeciko mnie. I co? Spotyka mnie tylko zrozumienie i uśmiech ze strony klienta.

Na szczęście niektórzy do tej pory nie opłacili kilku faktur. Uff… jeszcze nie zwariowałam.


Precyzja

Posted: Marzec 19th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Poprawki | Tags: , , | 11 Comments »

Dobrze, że klient potrafi z niebywałą precyzją określić gdzie należy dany element strony przesunąć. Szkoda tylko, że podaje te odległości w milimetrach.


Elastyczność terminu wykonania

Posted: Styczeń 24th, 2010 | Author: | Filed under: Klienci, Zlecenia | Tags: | 11 Comments »

Należy założyć, że każdy klient żyje w nieinercjalnym układzie odniesienia, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje. Założenie to pozwala na zrozumienie często występowanego zakrzywienia czasoprzestrzeni, którego zasady ustala klient. Dzięki temu możemy na własnej skórze przetestować łączenie dwóch punktów w czasoprzestrzeni (1. początek pracy / 2. zrealizowanie projektu) jak najmniejszym odcinkiem.

Teoria zakrzywienia czasoprzestrzeni często opisywana jest jako zgięcie dywanu (odpowiednik naszej linii czasu) tak, by dwa końce były jak najbliżej siebie. I tak, jeśli ustalisz z klientem, że projekt zajmie Ci 3 miesiące – nie zdziw się jeśli po miesiącu dowiesz się, że zostały Ci 2 tygodnie. To niesamowite przeżycie wzbogaci Cię o doznania, o których będziesz opowiadać jeszcze swoim wnukom. Pamiętaj jednak, że to działa tylko w jedną stronę – dywan tylko zginamy, nigdy nie wydłużamy. A po realizacji już za cholerę na niego nie wejdziesz, a tym bardziej nie pochwalisz się nim w portfolio.


Identyfikacja klienta cz. 2

Posted: Lipiec 11th, 2009 | Author: | Filed under: Klienci | Tags: , | 12 Comments »

Część druga cyklu edukacyjnego pozwalającego na szybkie oszacowanie szans na przetrwanie w projekcie.

3. Konsultant

Ma stałą umowę z Cinema-City i po każdorazowym dostarczeniu projektu ogląda go w sali kinowej, powiększając każdy fragment tak, że szerokość strony obejmuje 10 szerokości ekranu. Studiując wszystkie fragmenty nierzadko pociętego już szablonu dzwoni po rodzinę i znajomych by wszyscy mogli brać czynny udział w tym wielkim wydarzeniu. Gdzieś między nachosami i popcornem wysyła smsa za każdym razem, gdy ktoś zwróci na jakiś element uwagę.

Logo bardziej na lewo
Albo na prawo
Nie, na lewo będzie lepiej
Albo zróbmy tak, że logo pojawia się po najechaniu w to miejsce, żonie by się tak podobało

Co ma z tego Cinema-City? Też może wtrącić swoje uwagi.

Po czym poznać: Pszystkie podesłane poprawki wykluczają się wzajemnie, a Ty musisz wyciągać średnią, przez co ostatecznie nikogo nie zadowolisz.

Rada: Pogrupuj poprawki w logiczne zbiory, do każdego stwórz inną odsłonę grafiki i na koniec sfakturuj każdą. Jeśli uwagi podsyła stryjek, żona, kolega i pani Jolka, która akurat tamtędy przechodziła, to niech każdy ma swoją stronę i wszyscy będą zadowoleni.

4. Sokole Oko

Ocierając nosem o ekran z idealną precyzją jest w stanie określić jakie zmiany należy nanieść. Zakres przesuwania elementów nie przekracza 3px, a zmiana kolorystyki zazwyczaj jest tak subtelna, że większość monitorów nie będzie w stanie wyświetlić wnoszącego nową jakość koloru.

Po czym poznać: Zbiór uwag jest zazwyczaj podzielony na kolejne tomy, a po naniesieniu wszystkich poprawek zarówno grafik jak i koder nie są w stanie stwierdzić różnicy.

Rada: Nie ma ucieczki, rób co mówi!

Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi.

A ciąg wcześniejszy znajduje się tutaj:

http://www.poprawki.com/2009/04/identyfikacja-klienta-cz-1/


Ścieśnić, powiększyć i dać na czerwono

Posted: Lipiec 1st, 2009 | Author: | Filed under: Klienci | Tags: , | 11 Comments »

Klient najlepiej wie, co dla niego jest ważne. Ważny jest kontakt, hasło firmy, oferta, newsletter i to, że pakowaniem paczek zajmuje się pani Maria i wykonuje ona swój zawód w jednej z 40 filii firmy znajdującej się w Kaczkowie Górnym. Dlatego to wszystko powinno znaleźć się na stronie głównej jednocześnie zmuszając do refleksji o sensie tworzenia jakiekolwiek podstrony.

Jeśli webdesigner przeszedł szkolenie z zakresu tworzenia multimedialnej choinki nie powinien mieć większych problemów z załadowaniem wszystkiego na stronę główną.

Zaraz po wysłaniu pierwszej propozycji przychodzi ten moment, w którym klient zaznacza co jest ważne a co ważniejsze (oczywiście dla niego, nie dla jego potencjalnych klientów, a z pewnością już nie dla użytkownika, który ma takie widzimisie aby wygodnie poruszać się po stronie). Wtedy też okazuje się, że wszystko jest ważne i wszystko należałoby wyróżnić. Jeśli myślałeś, że Twoja multimedialna choinka jest wystarczająco tandetna z aniołkami i sopelkami, poczekaj, aż zobaczysz ją po poprawkach, gdy do każdego aniołka trzeba będzie dorzucić ciasteczko, gołębia, trochę włosów anielskich i mrygające światełko w kształcie serduszka. Co lepsze – to wszystko popełnisz własnymi rękoma.

Opiekuńczy klient nie zostawi Cię samego ze swoimi poprawkami. Podpowie Ci jak należałoby wyróżnić te elementy, bo przecież samego słowa „wyróżnić” możesz nie zrozumieć, jesteś przecież artystą. Zaraz koło ramek, cieni i (tu cytat) gradientu do rastra (???) królują 3 główne, uwielbiane wszędzie sposoby.

powiększyć
dać boldem
dać na czerwono

I to niezależnie od layoutu – na pewno gdy wszystko powiększymy, zboldujemy i zrobimy na czerwono – potencjalny użytkownik szybciej znajdzie potrzebne mu informacje.

Zaraz zaraz… ale jeśli on będzie musiał przewinąć stronę, by zobaczyć ważną stopkę? I tu klient ma gotowe rozwiązanie wyciągnięte z podręcznika dla przezornych i ubezpieczonych klientów.

ścieśnić wszystko

No, nareszcie – wszystko widać, kontakt wchodzi na menu, dzięki czemu użytkownik nie musi zbytnio latać myszką i te najważniejsze elementy (90% strony) mamy na czerwono.