Wszystkie teksty mają na celu pomoc w komunikacji między klientem a grafikiem oraz między nim a resztą świata.

Gdy dorosnę będę księgową

Posted: Kwiecień 30th, 2012 | Author: | Filed under: Klienci, Kontakt z klientem, Z życia | Tags: , , , | 1 Comment »

Księgowa jest władzą absolutną. Jako jedyna z całej firmy lub spółki ma dostęp do konta bankowego. Jest w stanie sparaliżować całą korporację samym wyjazdem na wakacje.

Urlop księgowej powoduje absolutną blokadę na wysyłanie przelewów, dlatego zanim wróci, telefony służbowe pracowników i szefów są bezużyteczne, w firmie przestaje działać internet (tylko po co komu internet, skoro nie ma prądu), nic nie może zostać wysłane, bo nie ma jak zapłacić kurierowi. Pracownicy przechodzą na głodówkę, bo nie otrzymali wypłat.
Księgowe mają też moc wyjeżdżania na długi urlop bez jakiejkolwiek zapowiedzi – bo przecież gdyby uprzedziły, to przelew, który powinien zostać wysłany (powiedzmy dla przykładu) małej agencji interaktywnej, nie czekałby na ostatni dzień, a poszedł wcześniej, zanim jeszcze księgowa wyjedzie.

Gdyby Hitler żył w tych czasach – byłby księgową. Nikt nie ma większej władzy.
Bo przecież nikt by nie kłamał o braku możliwości wysłania przelewu z powodu urlopu księgowej. To byłoby głupie.


Lean poprawki – zrób to zanim stracisz czas na tłumaczenia

Posted: Kwiecień 23rd, 2012 | Author: | Filed under: Graficy, Klienci, Kontakt z klientem, Poprawki, Zlecenia | Tags: , , , | 5 Comments »

Gdy wśród uwag do projektu zobaczysz słowa „powinno” albo „musi” – z góry załóż, że Twoje argumenty w tej dyskusji będą jak regulaminy serwisów społecznościowych – może ktoś je przeczyta, ale tylko dla wewnętrznego poczucia spełnienia („no dobra, przeczytałem”).
Gdy „logo musi być większe i po prawej stronie„, gdy „przycisk wyślij powinien być nad formularzem” to nie pomogą linki do przeprowadzonych badań. Nie dasz rady wytłumaczyć, że tak się nie robi. A przede wszystkim zaufanie do Ciebie, jako wykonawcy (u którego jakby nie patrzeć tę pracę zleciło się właśnie dlatego, bo coś tam jednak umiesz) jest takie samo jak do dziecka, które zbliża się do piekarnika rumieniącego żelazko.
Z tosterem pod jedną pachą i suszarką pod drugą.
I wiadrem z wodą pod nogami.

Wszelkie dyskusje mogą nawet trwać tygodniami. Ale i tak ostatecznie zrobisz to co każą zrobić, bo przecież Twoje dziecko nie może żywić się zarumienionym żelazkiem.

Więc zrób to od razu, zaoszczędź sobie czas, a kreatywnie spełniaj się tworząc mięsnego jeża z wędlin i parówek.


Oczywiście, już zaczynamy

Posted: Grudzień 12th, 2011 | Author: | Filed under: Klienci, Kontakt z klientem, Zlecenia | Tags: , , , , | 10 Comments »

Już zaczynamy

Kilka lat temu pracowałam w różnych agencjach na etacie. Jednak słyszę, że najważniejsza rzecz się nie zmienia – udawanie, że klient jest jedyny, najważniejszy i że kilka miesięcy czekało się na niego z założonymi rękoma rękami ręcyma (jako, że dziennikarzem nie jestem, polonistyki nie skończyłam, to wolę się zabezpieczyć i podać wszystkie możliwe wg mnie opcje).

Jak wygląda oklepany scenariusz składania zamówienia?

  1. Potencjalny klient przedstawia brief projektu X i oczekuje wyceny oraz terminu wykonania
  2. Agencja googluje klienta sprawdzając ile ma fot przy Dodge’u, wycenia, a PMowie określają na swoje oko, że to miesiąc wyzysku pracowników (podczas gdy to tak naprawdę 3 miesiące, jednak to temat na osobny post)
  3. Po 3 tygodniach klient się odzywa, pół roku negocjuje i ogłasza nagły start (przy czym wtedy mu się bardzo spieszy)
  4. Agencja przyjmuje start projektu na klatę wiedząc, że w tym momencie wyzyskiwani pracownicy są w połowie projektu Y, a już zbliża się deadline projektu Z, który pojawił się w międzyczasie.
  5. Po miesiącu od oficjalnego startu projektu X (czyli w przeddzień deadline’u) pracownicy mogą się nim zająć. Wtedy pojawiają się pierwsze pytania odnośnie działania, tłumaczenia co nie jest do wykonania oraz uzmysławianie, że to 3 miesiące (a nie 1 miesiąc) prawdziwej pracy. Przy czym pamiętajmy, że oficjalnej roboty został im 1 dzień.

Jest wiele rzeczy, których nie rozumiem na tym świecie. Np. czemu otwór wejściowy w przewodzie pokarmowym jest większy od wyjściowego. Dlaczego pralka nie kradnie nigdy skarpetek do pary, zawsze pojedyncze. Czemu przy starcie / sukcesie projektów internetowych zawsze tylko Polacy bez żadnych podstaw od razu komentują, że to się i tak nie uda.

Jednak najbardziej zastanawia mnie dlaczego tak trudno wielu ludziom przyjmującym zlecenie przyznać się, że nad czymś pracują. Że nie siedzą tygodniami plując chusteczkami przez rurkę na współpracowników i czekając na telefon. Że moga zacząć pracę za 2 / 3 tygodnie.

Na miejscu klienta z pewnym przerażeniem odebrałabym wiadomość, że gdy się decyduję to ekipa już pracuje. Czy to znaczy, że nikt ich nie chce dlatego mają tyle czasu wolnego? Czy rzucili wszystko w cholerę tylko dlatego, że ja jestem ważniejsza od innych? Jeśli tak, czy rzucą mój projekt gdy zadzwoni ktoś ważniejszy ode mnie? A może kłamią?

Gdybym dzwoniła do fryzjerki Baśki z pilnym farbowaniem (farbowanie zawsze jest pilne) i ta powiedziałaby mi, że mam od razu przychodzić, to pierwsza myśl byłaby taka, iż Baśce pewno ręce się trzęsą.


Nie odbieram telefonów

Posted: Czerwiec 23rd, 2011 | Author: | Filed under: Bez kategorii, Klienci, Kontakt z klientem | Tags: , , | 19 Comments »

Wiem, że wg religii freelancerskiej, czy właścicieli firm – bycie pod telefonem 24h / 7 dni w tygodniu jest tak oczywiste jak golenie nóg przez kobiety. Bo kontakt, bo dbanie o klienta, bo trzeba w pupkę całować.

Przestałam odbierać telefony związane z pracą kilka miesięcy temu – pierwszy powód to taki, że nie odbieram, bo jestem przecież w trakcie pracy, a jak jest po pracy to nie odbieram, bo przecież jest po pracy. Poza tym…

  • Wszystkie uwagi czy umowy wypowiedziane przez telefon są łatwe do zakwestionowania gdy jest je wygodnie zakwestionować. Klient z łatwością przyjmuje postawę „Alllee jaaa nie zamawiaaałaaam”.
  • 15 z 10 odebranych telefonów (tak, dobrze liczę) to nic nie ważne pierdoły, które szybciej napisałaby małpa w błyszczącym dresie niż trwa cała rozmowa.
  • Jeśli mam określony plan dnia i w danej przestrzeni czasowej skupiam się na projekcie A, to Pan dzwoniący w temacie projektu B sprawia, że moja terminowość w tym dniu jest porównywalna do zgodności przejazdów tramwajów i autobusów w Łodzi - czyli w ciągu dnia giną gdzieś w rozkładzie dwa tramwaje i trzy autobusy, co w skali tygodniowej daje mi dodatkową sobotę i pół niedzieli nadrabiania.
  • Gdy oddzwaniam następnego dnia – tłumaczę czemu proszę o maile zamiast telefonu (no, może z pominięciem fragmentu o tym, że to jakieś pierdoły są) – w końcu cały czas siedzę przed komputerem i maila mogę przeczytać, a jak nie siedzę to znaczy, że jestem w kiblu, gdzie telefony raczej rzadko odbieram. To też pomijam przy rozmowach zaczynających się od „Pani Katarzyno” – z tymi klientami nie znam się na tyle by o kiblach rozmawiać.


    Zasada nr. 1 – Nigdy nie mów prawdy

    Posted: Luty 15th, 2011 | Author: | Filed under: Kontakt z klientem, Z życia | Tags: , | 10 Comments »

    Przejęzyczyłam się. Chciałam powiedzieć, że „nie mogę, ponieważ od rana mam spotkanie”, a powiedziałam „o tej godzinie to ja kurwa jeszcze śpię”.