Zaczynam podejrzewać, że wysyłana przeze mnie wycena na wykonanie serwisu / aplikacji obciąża potencjalnego klienta klątwą. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że po analizie, spisaniu harmonogramu i ostatecznym podsumowaniu projektu w złotówkach osobie zlecającej:
- psuje się skrzynka pocztowa
- zawiesza się komputer
- odłącza się interet
- a komórka rozpada się w drobny mak?
Boję się o tych biednych ludzi, którzy z powyższych powodów nie mogą odpisać mi na maila ani do mnie zadzwonić, żeby omówić kwestię wyceny. Zebrali ostatnią złotówkę na swoją stronę i oto, co im moja firma zafundowała – wybuch matrycy prosto w twarz. Pewnie leżą wszyscy poranieni w szpitalach i bardzo chcą skontaktować się ze mną, jak na poważnego człowieka przystało, jednak klawisz utkwił w gardle.
Gdzieś głęboko w świadomości klienta, lub nierzadko wykonawcy – grafika, leży przekonanie, iż kobiety będą odwiedzać chętniej stronę krzyczącą różem.
Różowe belki, różowe tło, różowe tytuły, różowe WSZYSTKO
Róż ma być oczojebny i zajmować 90% strony. I tak powstają layouty, w których wystarczy wymienić zdjęcie szamponu na wibrator i mamy piękny porno – serwis. Mi, kobiecie, robi się niedobrze na takiej stronie. A może by tak wszystkie sklepy motoryzacyjne okrasić nasyconym błękitem? Z pewnością chęć zakupu amortyzatora, sprzęgła czy układu hamulcowego wzrosłaby kilkukrotnie, gdyby dookoła czas umilały nam niebieskie chmurki, niebieskie zygzaki i niebieskie belki…
Tym razem historia u brata. Klient po dłuższym zastanowieniu i wyszukiwaniu elementów do poprawy zwrócił szczególną uwagę na mapę Polski.
- Widzicie tą, tą dziurę koło Szczecina? Trochę nieładnie to wygląda, tak mało estetycznie. Tam trzeba poprowadzić prostą linię, będzie wyglądać lepiej.
Na szczęście brat nie miał kontaktu z klientem (na szczęście dla klienta)…
- Przekażcie jej, że oferta firmy nie zakłada działań militarnych.
Ciekawe co na to firmy używające nagminnie hasła „Rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki a cuda zajmują nam trochę czasu”. Biorąc pod uwagę fakt, że teraz mamy już wojsko zawodowe, należałoby się przygotować na ciągłą obserwację i aktualizacje granic Polski. Kto wie, czy właściciel portalu randkowego nie wymarzy sobie kraju o kształcie serduszka.
Treść ogłoszeń coraz częściej wskazuje na to, że praca grafika / programisty / kodera jest niesamowicie prosta, wręcz wydalamy te nasze projekty mimochodem. Rano budzimy się i z jednego oka wyciągamy śpiocha, a z drugiego gotowy projekt. A jeśli nawet istnieją projekty skomplikowane, to na pewno nie o taką chodzi klientowi.
Zlecę wykonanie bardzo prostej strony z nieskomplikowanym panelem administracyjnym
pisze klient. A co tak naprawdę ma na myśli?
Chcę stronę, ale ma być tania, chcę CMS ale za niego nie dopłacę.
Tak jakby magiczne słowo „prosta” miało zmieniać cały charakter zlecenia.
- Zlecę wykonanie serwisu społecznościowego z funkcjonalnością tworzenia sklepu przez każdego użytkownika, synchronizacją z allegro, ceneo, radarem i warzywniakiem pod moim blokiem, a na stronie każdego właściciela sklepu ma być mapka z mrygającym punktem pokazującym, gdzie dany właściciel aktualnie się znajduje.
- To będzie jakieś 180 tys zł, 6 miesięcy pracy + 2 miesiące testów
- Ale to ma być prosta stronka
- Aaaa… to w takim razie 500zł, odbiór pojutrze.
Chyba tak to sobie wyobrażają… W każdym razie ja słowo „prosta” omijam od dawna już szerokim łukiem. A jak takie zobaczę to spluwam 3 razy przez lewe ramię.
Niestety nie było mi być świadkiem tego wydarzenia, jednak zapewniono mnie, że stało się to naprawdę w mojej ex agencji reklamowej. Klient został poproszony o logo. Normalna rzecz – zamówiona została strona internetowa, katalog, ulotki – wypadałoby użyć identyfikacji klienta.
Po tygodniu klient przychodzi i nieśmiało otwiera zgiętą kartkę a4…
Ja już dostawałam mocno skompresowane jpg, zepsute cdr, zeskanowane fragmenty gazet a nawet zdjęcie loga na budynku. Ale ten klient zaskoczył mnie swoją innowacją
bo przecież miało być w formie elektronicznej
Z tego właśnie powodu nie narysował loga ołówkiem, a posłużył się drukarką – „elektroniczną”. Zdolny.
Z cyklu idealny klient:
Wyobraź sobie klienta, który zbiera wszystkie swoje uwagi by dokładnie je przemyśleć i przesłać za jednym zamachem. To nie koniec. Przekazuje je za pomocą screencastu – widzisz co jest źle, jest to zaznaczone czerwonym markerem a w tle głos klienta z spokojnie informuje Cię gdzie dany element należałoby przenieść, lub na jaki kolor zamienić.
Nie, nie miałam takiego… ale o nim słyszałam. On istnieje…
A teraz wracaj do swoich mailu pełnych „tą trzcionkę trochę większą, a ten obrazek jest taki nie tego, proszę coś z tym zrobić”.
Moja skrzynka pocztowa wypełniona jest szablonami odpowiedzi. Na początku głównie używany szablon nazywał się:
Nie robimy stron za darmo
W szablonie tym opisana była formułka grzecznościowa tłumacząca dlaczego nie możemy sobie pozwolić na to, by robić za darmo, niezależnie od tego jak prosta wg. klienta jest jego strona.
Świat idzie z postępem, a zaraz za nim podążają wesoło klienci. Szablony odpowiedzi należało rozgałęzić, doprecyzować, wyspecjalizować… i tak oto powyższy folder podzielił się na:
Nie robimy stron charytatywnie
Prośba o zaliczkę nie jest próbą wyłudzenia pieniędzy
Nie bierzemy udziału w konkursach
Wydawałoby się, że jestem przygotowana na każdą sytuację, jednak od niedawna musiałam dodać
Nie robimy projektów na próbę
Nie wiem z czego ten trend wynika. Zastanawiam się w jakich sytuacjach taka forma może mieć miejsce. Powiedzmy, że kupujemy pączka w piekarni, czy biała pani pozwoli nam zjeść jednego na próbę? Co więcej, chcemy mieć kilka prób do wyboru – czyli spróbuję sobie pączka z jabłkiem, truskawką, dżemem, toffi, i niech mnie pani jeszcze czymś zaskoczy. Jak wpierniczę te pięć pączków to się zastanowię nad ew. zakupem następnych.
Pod adresem http://forum.pclab.pl/t458640.html znajduje się prawdopodobnie cała historia dialogów z klientami Media Markt. Ja jeszcze nie dobrnęłam do końca, życzę Ci powodzenia.
1. Babka kupiła 1GB RAMu za 159zł, bo wyskakiwał komunikat „za mało miejsca na dysku”.
2. Gość przyszedł po kabelek USB – żeby nim podłączyć dysk zewnętrzny do swojej starej nokii.
3. „Gdzie leżą herce do procesora?”
4. „Poproszę radiową myszkę optyczną na kabelek.”
5. „Gdzie leżą kable bezprzewodowe?”
Najnowsze komcie